Girl talk

Wydaje mi się, że ostatnio zrobiłam się jakaś taka nadpobudliwa.

Cały czas krążę niestrudzenie, bo chciałabym coś porobić a kiedy już czymś się zajmę, wydaje mi się, że tracę czas, bo mogłabym robić coś fajniejszego.

Boszsz…mam nadzieję, że to nie jakaś nerwica albo początki parkinsona.

Nadrobiłam ostatnio wszelkie zaległości w kwestii babskich spotkań, z czego jestem bardzo zadowolona, bo za chwilę nie będzie czasu na spotkania. Bo listopad, bo zimno, bo grobbing itd., itp.

Zresztą już na weekend zapowiadają jakiś orkan Grzegorz, który ma wyrywać drzewa. Dobrze, że nie mam drzew. Z żadnym Grzegorzem też się raczej nie przyjaźnię. Może to i lepiej, od razu by się źle kojarzył.

Tak więc w najbliższych dniach będą nam towarzyszyć raczej „niekorzystne fluidy” – chociaż nie znam się na tym, bo używam tego samego fluidu od lat. Tego, który kiedyś był czymś w stylu „Super stay” na cały dzień, na 12 godzin, na 24 a obecnie na 48. Producenci najwyraźniej dążą do uzyskania podkładu, który będzie się trzymał tygodniami, miesiącami aż w końcu posłuży za makijaż pośmiertny. Który będzie trzeba usuwać dłutem. Używając go zaczynam się bać, że po śmierci rozłoży mi się wszystko oprócz twarzy, a raczej tych jej części, w które wklepuję ten specyfik.

Spotykając się ostatnio z Dziką na sałatce (tym razem na serio, nie na sałatce-hamburgerze) zaczęłyśmy rozmowę od „przypomnij mi, żebym Ci dała dynię i książki, bo mam je w samochodzie!”. Oczywiście zapomniałyśmy o obu tych rzeczach – może za mało cukru nam dotarło do mózgu po tym posiłku…

Wcześniej zdążyłam kupić prezent dla jednego dziecka w formie śpiewającej zabawki. Celowałam w maskotkę dla dziewczynek, ale obie dostępne były zepsute, bo zdania, które wypowiadały były przyspieszone jakieś milion razy i brzmiały jak wiewiórka na amfetaminie. Dzika stwierdziła, że jej zdaniem tak ma być, bo to po prostu ŻEŃSKA WERSJA. Luz – zgadzam się – my, kobiety, gadamy dużo i szybko. Ale za to nas kochają ;)

Nieco później, podchmielone sałatą strzępiastą, zdecydowałyśmy, że będziemy ćwiczyć na siłowni styl foki – skoro jest styl modliszki i żurawia, to taki też może być. A wszystko przez to, że trener personalny Dzikiej wyjaśnił, że strzelając kogoś w pysk z liścia nie osiągnie swojego celu, chyba, że będzie ćwiczyć tegoż liścia na worku bokserskim. Nasza wizja tego, jak stoimy i obustronnie klepiemy ten worek przywiodła nam na myśl jedynie fokę. Bo jej odgłos, jako okrzyk bojowy, też musiałby iść w parze z tym ćwiczeniem.

Na koniec ubolewałyśmy, że nasza fryzjerka postanowiła zrobić nam na złość i zajść w ciążę, zostawiając nasze łby zaniedbane.

Dzika jest normalna, więc obcięła ją (zresztą bardzo dobrze) inna fryzjerka z tego salonu.

Ja, jako że dobrego fryzjera szukałam od lat, nie pozwolę nikomu oprócz Basi dotknąć moich włosów nożyczkami. Zapuszczam dopóki nie wróci a ja zrobię sobie z włosów pelerynę. Albo bransoletę…Pamiętacie tą piosenkę???

Na przyszłość, jak przestanie padać, mam w planie mycie okien, czyli rzeźnię na całego. 

Może jeszcze wyrobię w końcu te okulary żeby przestało mi się mącić we łbie. Dwie książki nadal czekają…no, niech będzie, że jedna – drugą zaczęłam czytać równolegle i nie wiem, co brał autor, który budował w niej zdania, ale nie jestem w stanie tego czytać.

Poza tym dziś po drodze do kina z Big Sis mam zamiar kupić dwie kostki masła, więc w skrytości wrzucę je do bagażnika i zamontuję blokadę na kierownicę. Bo jeszcze będzie zawyżało wartość auta i ktoś mi je ukradnie…

Ps. Obejrzałam też – i zaczęłam czytać – „Grę o Tron”. Winter is coming!

18 Komentarze

  1. O matko! Zafundowałaś mi tym wpisem naprawdę niezłe ćwiczenie przepony! Dobrze że siedzę, bo póki co – na ruch nie mam siły :D Skąd ty bierzesz te metafory? Wiewiórka po amfetaminie? To dopiero niezły widok – choć takiej jeszcze nie spotkałam. :D Ale koniecznie muszę się przyjrzeć własnemu fluidowi od Yve Rocher, który pięknie „zlewa się” z skórą tak, iż tapety nie widać w ogóle. Wolałabym, aby moja twarz nigdy nie miała kontaktu z dłutem! :)

    • Mój móżdżek sam mi je podsuwa ;) Kiedyś, dawno temu, widziałam wiewiórkę, która chciała się rzucić na mojego chłopaka! Może wyczuła, że ma w kieszeni jakieś orzeszki :P
      Także wszystko jest możliwe!
      Yves Rocher uwielbiam! Ale mi akurat te kosmetyki do makijażu nie pasują…za to zapachy są cudne! Zawsze mam od nich moje ukochane perfumy – Evidence :)

  2. :D —> makijaż pośmiertny
    Dobrze, że nie używam żadnego fluidu, bo wizja dłuta nie dawałaby mi spokoju. No, chyba, że „Michał Anioł twarz by mi dłutem haratał” jak mawia moja ulubiona Big Sis ze „Shreka” :D
    Moja droga Dziubasowo: masło już jest passe. Teraz jaja tłuką po portfelu, jakkolwiek to nie zabrzmi :D
    A w ogóle jak tam twoje włosy? Nadal black? Odrosły już do pożądanej długości?
    Co to za książka, której nie da się czytać? Może pisała ją wiewiórka po amfetaminie?

    • Siostra Kopciuszka to moja ukochana postać ze wszystkich części Shreka! :D
      Słyszałam, że teraz jaja będą w cenie ale ja mam swoją wiejską Panią Kurzajkę i kupuję od niej w niezmienionej cenie – póki co ;P
      A ta książka, której nie dałam rady czytać to biografia Władysława IV Wazy H. Wisnera – jak wpis z wikipedii, tylko taki chaotyczny i bez korekty.

  3. Tak piszesz o tych tapetach, tynkach na twarzy aż mi się przypomniała ostatnia historia.
    Mamy nową koleżankę, jak ją zobaczyłam myślę sobie no ładna dziewczyna, czerwone usta, ładna buzia, fajnie.
    Ostatnio byłam z nią na zmianie i klient, nie mógł się nachwalić jaka to ona nie jest piękna i śliczna. A jako że ja nie jestem jakoś urodziwa to zawsze tak dziwnie się słucha (dobra kurwa jestem zazdrosna) jak ktoś wychwala urodę koleżanek :P
    Ale ostatnio przyszła bez makijażu. O stara ! Wyjdę teraz na taką wredną parówę, ale ona bez makijażu jest tak brzydka, ALE TAK brzydka, że aż w mojej głowie zobaczyłam tego pana co się nad nią zachwyca jak ucieka, gdy widzi ją bez makijażu.
    I wiesz co, w sumie ja to przynajmniej uczciwa jestem, zawsze jestem tak samo brzydka :P

    • Hahah! :D
      Wiesz co, wiele osób tak ma! Ja się staram tylko maźnąć żeby zakryć cienie pod okiem jak panda i jakieś giga rumieńce ale duszę się już podczas nakładania. Są dziewczyny, które umieszczają różne tutoriale makijażowe i kładą sobie szpachlami tony warstw jakichś baz, pudrów, fluidów etc.
      A teraz wyobraźmy sobie taką dziewoję jak budzi się rano a koło niej facet zwabiony tym malunkiem. Jaki to musi być dla tego chłopa szok! Nie zazdroszczę :D

  4. Okazuje się, że styl foki praktykuję od lat. Hoduję zapasy tłuszczu na zimę i jak widzę słodycze, to robię „ou ou” i klaszczę w górne kończyny…

  5. Szkoda, że nie przeczytałam wpisu wcześniej :( Właśnie wpadł do nas z wizytą wspomniany przez Ciebie Grzegorz :( a ja nic ciekawego w domu nie mam. Żebym to chociaż kurde miała masło :( Ale moje auto nie na tym poziomie…
    Dobija się do okien, huczy, że jak go nie wpuszczę to postraszy mnie wiewiórkami po amfetaminie :( Co robić?
    Dobrze, że chociaż do fryzjera poszłam w zeszłym tygodniu ;) Chodzę raz od wielkiego dzwonu i oczywiście jak zadzwoniłam 2 tyg temu, żeby się umówić, to okazało się, że moja skrupulatnie wyselekcjonowana fryzjerka poleciała na wakacje. Oczywiście poczekałam jak wróci, żeby nie było ;)

    P.S. Grobbing :D padłam hahaha
    pzdr

    • Ja dziś wiozłam Szprotem dwie kostki! Jechałam szybko, bojąc się, że rutynowa kontrola policji może mi je skonfiskować. Jeszcze zostałabym oskarżona o jakąś spekulację nabiałem!
      PS. Grzegorz u nas też już przedmuchał całą wieś i nadal mu mało ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.