Skręty przy wkrętach

Matko…padam z nóg!

A wszystko dlatego, że jeszcze przed godziną kończyłam samodzielnie skręcać dwa mini regały i stolik z krzesłami dla Boba. Oczywiście z Ikei. Boszsz…jak naprawdę lubię ten sklep i zawsze cieszy mnie wszystko co tam kupię, już samo obdzieranie tych rzeczy z kartonów sprawia, że tracę 99% zasobów energetycznych w organizmie.

Chociaż może zacznijmy (znów!) od początku!

Nadszedł ten moment, żeby w końcu jakoś ten Bobowy pokój urządzić i myślałam dniami i nocami jak zrobić to:

a) ładnie

b) tanio

c) pomysłowo

d) żeby nie wyglądało, że jest–> patrz: punkt b

Oczywistym było, iż skończy się w Ikei – jak zwykle zresztą. Po imprezie u Szalikowej doznałam olśnienia i stwierdziłam, że po prostu muszę mieć to co ona! Odgapię, odmałpuję, skoro sama nie potrafię wymyślić! 

Początkowo nie spałam kilka nocy, bo moja ostoja meblowa leży na drugim końcu miasta – takim, do którego z jakiegoś powodu nigdy nie jest po drodze, no ale podobno te obrzeża to polityka firmy. Nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem. Może to tak, że jak jesteś tam rzadziej to bardziej Cię cieszy. Nie wiem. Naprawdę. Tak czy inaczej, żeby tam dotrzeć musiałam przejechać kawał autostrady (a ja po prostu kocham te wszystkie cudowne pomysły kierowców pędzących po 150…), zjechać z niej i wyjechać w dobrym momencie. WCALE się nie stresowałam.

Pojechałam i wróciłam bezbłędnie.

HA! Już teraz nie będę się bała tam jeździć!

No, może tylko z tego powodu, żeby nie wkurzać Dziubasa, który tego sklepu bardziej niż nie lubi. Jak już zresztą poprzednio pisałam.

Że o ogołoconym portfelu nie wspomnę. Tak do końca miesiąca. Mamy dziś 11-ty. Luz. Jakoś przeżyjemy – mieszkamy na wsi, będziemy zbierać korzonki i padnięte sarny.

Pomijając resztę dnia, nadszedł wieczór, kiedy wreszcie mogłam rozłożyć kartony i zabrać się za składanie. Prawie jak Gwiazdka! Pragnę przypomnieć tym, którzy nie pamiętają, że „prawie” robi ogromną różnicę.

Na początku okazało się, że wcale nie jest tak łatwo roztentegować te kartony. Potem Bobo wykradał coraz to nowe części swojego stolika albo krzesełek, więc doszedł też element pościgu z partiami wychowawczymi w stylu „Nie wal tym w podłogę bo pęknie i gucio będziesz mieć a nie stolik!”

W składaniu stolika pomyliłam się JEDYNIE 3 razy. Tylko dwa razy musiałam odkręcać to, co już zakręciłam. Gołymi rękami z tym ich kluczykiem. Chciałam profesjonalnie i przyniosłam nawet Dziubasową wkrętarkę, ale nie miała na czubku tego-takiego bolca do wkręcania, więc plan wziął w łeb już na samym początku i trzeba było wszystko robić ręcznie.

Przy regałach pomyliłam się TYLKO dwa razy. No naprawdę, drobnostka.

Za to przy ostatnim regale leciałam już z pamięci i mogłabym już chyba składać je na czas.

Na sam koniec pracy byłam tak styrana, jakbym conajmniej ratowała z pożaru lasu rodzinę dorodnych jeleni i wynosiła je stamtąd na rękach.

Pot lał się ze mnie strumieniami, więc po raz pierwszy w życiu śmierdziałam tak, jak może śmierdzieć tylko klatka dzikich zwierząt w zoo w upalny dzień.

Za to dziką miałam też satysfakcję, że zrobiłam wszystko S A M A! O, TYMI rękami!

Co więcej Bobas się bardzo cieszył swoimi nowymi meblami, więc chyba jest wszystko w porządku.

Przed chwilą w końcu się wykąpałam, ba, WYPARZYŁAM pod prysznicem. Dziurawiec pienił się jak szalony. Niestety ręcznik położyłam sobie zdecydowanie za daleko od kabiny, więc zburzyłam sobie cały zen na koniec dnia. Teraz siedzę z mokrą głową i myślę o tym, że jest jeszcze jeden karton z kwadratowym regałem i chce mi się w niego przywalić łbem tak, żeby już nie nadawał się do recyklingu.

PS. Od kilku dni Dziubas puszcza mi instruktaże jak zrobić w dziczy lepiankę i gliniany piec (żebym nie zmarzła na zimę) a następnie dorzuca kawałki Kasi Kowalskiej (te najstarsze) i Klenczona (te jeszcze starsze). Chyba liczy na to, że sama się wyniosę. Nie wie, że mam jeszcze schowaną w łazience jedną parę zatyczek do uszu…

 

 

24 Komentarze

  1. Przede wszystkim kochana, mam nadzieję, że docenisz jak bardzo się poświęcam, pisząc ten komentarz. Tamaluga, przyczajona za stolikiem, z jakieś 368 razy wyłączyła mi komputer. A, że, tymczasowo korzystam z laptopa Oliwii, który jest tak zawalony grami, zdjęciami i aplikacjami – uruchamia się z 10 minut. Może nie powinnam stawiac laptopa na niskim stoliku kawowym i zapewne powinnam nabyc biurko. Z IKEI, rzecz jasna. Jest tylko jeden problem. Do najbliższego sklepu Ikei mam – zaraz sprawdzę – 270 kilometrów! Także, twe narzekanie na położenie TWOJEGO sklepu jest co najmniej niestosowne :D
    Ostatnio wrzucili nam katalogi do skrzynek i sąsiad z góry podniecał się na całą klatkę, że dowóz już od 50 zł! WOW…
    Ale ja Dziubasa doskonale rozumiem- chce ci uświadomic, że jak będziesz wydawała tyle na meble, to czeka was już tylko lepianka w lesie. Ale za to dziurawiec możesz rwac, że tak powiem, bezpośrednio z gleby:)

    • Doceniam!
      A ja, opowiadając Ci, właśnie gonię Boba, który ucieka za kanapę, żeby nie myć zębów ;)
      Wow, ja do Ikei mam jakoś 40km ale wygrywasz w tym konkursie :D A dowożą, a i owszem, do 50 kilo. Byle regał tyle waży, więc łachy bez :P
      Ach, dziurawiec, znalazłam go ostatnio w swoim naturalnym środowisku w drogerii ;)

  2. Proszę pozdrowić Dziubasa. Hepha ww sklepu też bardziej niż nie lubi. Ale skręcanie mebli z córeczką (starszą) wręcz uwielbia.

    Pozdr
    M

    Ps
    To takie na wkrętarce co służy do wkręcania właśnie to się „bit” nazywa ;)

    • Ha, może to męska rzecz z tą Ikeą w takim razie ;) Ale przecież macie okazję się wykazać przy skręcaniu!
      Dziubasa pozdrowię, dziękuję…no i „bit?” Matko, nigdy bym na to nie wpadła. Najpierw powiedziałam o tym wkręt a potem pomyślałam wiertło, ale było mi wstyd i się nie przyznałam. Człowiek uczy się całe życie – teraz mogę zaimponować Dziubasowi! Dzięki! :D

  3. Zdecydowanie męska rzecz z tą Ikeą! Mój P. również jest na nią uczulony, co więcej, podobne alergeny występują także w Ciastoramie, Liroju i wszelkich im podobnych przybytkach.
    Kochana, a może czas uświadomić Dziubasowi, że te filmiki o lepiankach może sobie wsadzić w… futerał, bo po Ikeowym survivalu to ty sobie skręcisz taki pałac z gałęzi, że i jego skręci – oczywiście z zazdrości? ;)
    Poza tym… nie wiem, czy wypada się przyznać, ale ja tam lubię stare kawałki Kowalskiej. I Klenczona. Właściwie utwory obojga mamy w tle filmu ze ślubu ;) Może Dziubas próbuje Ci w ten sposób coś wyznać?

  4. Ten kwadratowy regał to sobie lepiej zostaw niezłożony, na wypadek glinianki w lesie :D

    Ja uwielbiam sama skręcać meble, a jeszcze bardziej uwielbiam fochy męża i urażoną męską dumę haha :P Żartuję, trochę mi go szkoda ;)

    Zdechłe sarny, serio :D Niech zacznie już sypać śniegiem, żeby się zakonserwowały :P

  5. No muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem twojego czynu Dziubasowa! Naprawdę! Ja prędzej zjadłabym instrukcję ze złości niż ją przeczytała :D Nie mówiąc już o jakimkolwiek składaniu czegokolwiek…

    Ostatnio zakupiliśmy szufladkę do mojej systemowej biblioteczki i szok: 3 elementy i z 50 śrubek! Gdy mąż to zobaczył to stwierdził jedno – „Idę po piwo”
    Ja osobiście jestem dziwną kobietą, bo zakupów robić nie lubię (chyba, że celem jest jeden sklep a nie chodzenie i szukanie w różnych), natomiast Ikejkę uwielbiamy i to oboje z mężem :) Nasze dziewczyny zresztą też, bo zawsze przy okazji zaliczają ciasto, kącik zabaw i dział dla dzieci, gdzie też jest sporo zabawek na ekspozycji.
    Myślę, że można się zrazić do jeżdżenia tam po choć jednej wizycie w weekend. MASAKRA! Kiedyś musieliśmy po coś podjechać, specjalnie wzięliśmy dzieci, a co! skorzystamy z kolejki dla uprzywilejowanych. A tu lipa. Takich jak my to było tyle, że roiło się od dzieciaków. Chcieliśmy zostawić rzeczy i wrócić innego dnia, ale ktoś nas przepuścił i jakoś się udało.
    Znienawidzicie mnie, ale ja mam blisko do Ikei :)) także zapraszam na kawkę, darmowa nawet w weekendy ( a nie jak w sklepie tylko w tygodniu ;)

    P.S. A jak będzie wyglądał ten pokoik? Strasznie jestem ciekawa, uwielbiam takie wpisy :))
    My mamy dla dziewczynek Mammuta, żałuję, że wiele rzeczy już wycofali :(
    P.S. 2 Może jeszcze przemyślcie jedzenie tej sarny…

    Pozdrowionka!

    • I jest! Mężczyzna lubiący Ikeę! :)
      Też chciałam zjeść instrukcję, po uprzednim jej podarciu i spaleniu…ale nie wiem czy popiół nie szkodzi zdrowiu, więc się powstrzymałam.
      Przyznaję rację – weekendy w Ikei to horror – nie da się przepchać z jednego końca na drugi. W tygodniu wieczorami też podobnie. Jedynie wizyta w tygodniu do południa jakoś zdaje egzamin. Ikea to wymagający sklep… :P

  6. Ja przede wszystkim gratuluję, że udało ci się to wszystko ładnie powkrecac i poskladac – nieważne za którym podejściem. Bobo na pewno jest w siódmym niebie, a i ty masz satysfakcję, że taka zdolna kobieta z ciebie. Udało się !! Nie tylko mężczyźni dają sobie radę z takimi zadaniami. Dziubasowa też może!!! Brawo Ty!

    • Dziękuję! :)))
      Jestem z siebie zadowolona, Bobo też. Dziubas na pewno też jest, bo już siedział na tym mikro krzesełku z Bobem ;)
      Teraz jeszcze jeden większy regał i zatrudniam się jako skręcacz! ;)

  7. Jejku tyle się wczoraj napisałam w komentarzu i gdzieś wszystko zniknęło :( Wprawdzie w międzyczasie oglądaliśmy film, więc mogła to być moja wina, wcisnęłam nie to co trzeba wcinając popcorn, ale cóż… Postaram się w skrócie streścić :|
    A więc co najważniejsze to jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności!! Ja kompletnie nie mam do takich rzeczy cierpliwości i pewnie prędzej ze złości czymś bym rzuciła niż siadła spokojnie i przeczytała instrukcję. Brawo! :)

    Ostatnio kupiliśmy jakąś drobną rzecz, składającą się z 3 części, a okazało się, że jest do tego z 50 śrubek! Mąż stwierdził więc „Idę po piwo” ;)

    My akurat oboje kochamy ten sklep, może dlatego, że mamy to szczęście mieć Ikejkę blisko, więc jeździmy w tygodniu ( w weekendy tam jest M-A-S-A-K-R-A ) i jeszcze dziewczyny załapią się na ciasto+ zabawy w kąciku i dziale dla dzieci, a my na darmową kawę :)

    Napisz koniecznie jak będzie wyglądał pokoik, my sami mamy u dziewczynek mebelki z serii Mammut, szkoda, że wiele już wycofali.

    Trzymam mocno kciuki za jakąś podwyżkę w pracy i więcej kasy na zakupy. Faktycznie jak się jedzie 150 czy 270 km to trudno kupić coś za 50zł ;)

    Ahaja, ja nie wiedziałam, że Ikea dowozi do domu rzeczy… Poważnie?
    A słyszałyście, że mają mieć teraz nowość – produkty dla psów? (czy tam ogólnie zwierzaków)

    Pozdrowionka!

  8. No dobra durna jestem, teraz mi się dopiero pokazało, że czeka na moderację ;) To w takim razie wyrzuć jeden komentarz, bo będzie jedno i to samo… eh sorry za zamieszanie. Nic nie piłam, żeby nie było ;) Musiałam nie zauważyć… pzdr :)

  9. Tak tak koniecznie czytaj przed zatwierdzeniem, bo wskoczyły wszystkie moje trzy komentarze i hmm naprawdę wyszłam na taką co to czytać nie umie ;) Przecież wyraźnie było napisane DZIUBASOWA MUSI ZATWIERDZIĆ WYPOCINY ty nieuku jeden… eh.

    Co do piwa, to wiesz, zdziwisz się, ale ja nie mogę pić alkoholu bo… zaraz mnie zęby bolą. (!!) Masakra. Jak mąż mi nalewa wina to od razu przynosi Paracetamol. Poważnie!!

    Mąż mojej koleżanki wymiękł na meblościance z Ikei. Pojechał do nich po pomoc, a wszystkim nam tłumaczył się, że śrubki pomylili. haha

    pzdr.

      • Sorry dziewczyny, że się wtrącam w dyskusję o wannie, ale akurat wczoraj koleżanka mi opowiadała, że jej mąż nie cierpi wanny, bo wydaje mu się, że wychodzi z niej jeszcze bardziej brudny! Niby dlatego, że moczy się w tej samej wodzie niczym naczynia jak nalejesz wody i płynu do zlewu! :D
        Tak mi się skojarzyło…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.