Dobranoc, świerszcze na noc

Matko i córko, u nas w domu nic nie może być nigdy normalnie. NIC.

Odkąd nadeszła ta fala upałów, sprzeczaliśmy się z Dziubasem o otwieranie okien. Ja, jeszcze większy mieszczuch niż on, nie wyobrażałam sobie spać z oknami do ziemi otwartymi na oścież. Dziubas twierdził, że tak trzeba, bo gorąco, bo nie może spać, bo się dusi, bo, bo, bo…

Oczywiście uległam. Pomyślałam, że pewnie on ma rację a ja niepotrzebnie panikuję, bo mieszkamy na takim odludziu, że i tak nic nie jest w stanie nam przez to okno w nocy wleźć.

Dziubas oczywiście zapewniał, że nie mam się czego bać, bo on tu jest i w razie czego na pewno się obudzi.

Na chwilę mnie to uspokoiło. Później dotarło do mnie, że zasypia ze słuchawkami w uszach.

No ale oj tam. Nie można przecież w życiu bać się wszystkiego, co nie? Tym bardziej, że noc gorąca, na zewnątrz piękny księżyc, grają świerszcze, powiewa delikatny chłodny wiaterek.

Zasnęłam, a wraz ze mną moja czujność.

W nocy, dokładniej o 00:40, obudziło mnie postękiwanie Boba. Po chwili nasłuchiwania, kiedy stwierdziłam, że śpi dalej i pewnie się przewracał z boku na bok, usłyszałam kolejny dźwięk.

Cykanie świerszcza.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo na zewnątrz grały jak szalone.

No właśnie, na zewnątrz. Niestety to cykanie dochodziło z KUCHNI.

Kiedy sobie to uświadomiłam, zerwałam się na równe nogi, całe ciało pokryło mi się pancerzem z gęsiej skórki (standardowa procedura) i w głowie zaczął rodzić się szaleńczy plan, jak pozbyć się z domu tego intruza.

Tak, bo to JEST intruz. Nieważne, czy to świerszcz, konik polny, karaluch czy szerszeń. Robak to robak, koniec, kropka.

Po ataku paniki nastąpił kolejny etap – wkurw (a że nocny, to podwójny) i planowanie zemsty.

Pomyślałam sobie, że co to to nie – nie pozwolę, żeby coś bezczelnie właziło mi do domu, zrywało mnie w nocy z łóżka i groziło skakaniem po twarzy mnie, Dziubasowi albo Bobowi. Przy okazji, nie wiadomo skąd, przypomniała mi się informacja, że świerszcze gryzą.

Stanęłam więc na baczność, przyjęłam pozycję bojową i zrobiłam to, co każda kobieta zrobiłaby na moim miejscu: zaświeciłam światło i zaczęłam piszczeć „Dziubas, proszę, WEŹ-GO, WEŹ-GO, WEŹ-GO!”

Ma się rozumieć, że Dziubas nie był zachwycony. Przez pierwsze 5 minut chyba nawet nie wiedział do końca o co mi chodzi ani tym bardziej gdzie się znajduje. On, nie ja. Ja wiedziałam. Znajdowałam się w jednym budynku z ogromnym tłustym świerszczem z wielkimi nogami.

Po serii argumentów typu „Ale Dziubaśniku, ja rano wstaję! A świerszcze są takie piękne! To takie pożyteczne stworzenia!” złapał go w ścierkę i wytrzepał na zewnątrz.

Przynajmniej tak się nam zdawało.

Później nastąpiła scena o całkowite zamknięcie owych drzwi, podczas której miałam wizję, jak po kolei włażą przez nie kolejne świerszcze, kuny, koty sąsiadów z planem obsiurania nam całego domu, aż po tchórze, sarny i inne żubry. Kaliber zwiększał się wraz z rosnącą paniką.

Jakimś cudem zasnęliśmy.

Do godziny trzeciej, kiedy obudziło mnie świerszczenie NAD GŁOWĄ, zza łóżka.

Wyskoczyłam w górę jak poparzona, zaświeciłam światło i znów zaczęłam piszczeć.

Dziubas, tym razem niezłomny w swoim postanowieniu spania, zaproponował, że przerzucimy poduszki na drugą stronę, żeby siedział w nogach.

Widząc, że nie ugram tym zbyt wiele, musiałam na to przystać – w końcu nie mam za bardzo gdzie spać, ale wizja łażącego po mnie świerszcza spędzała mi skutecznie sen z powiek.

Wierciłam się z boku na bok starając się o nim nie myśleć. Przy okazji informując Dziubasa, że on tu przyszedł SPECJALNIE, bo wiedział, że chcę się go pozbyć, że przeskoczył tu po mnie. Że szuka zemsty, skoczy mi na twarz i wydrapie mi oczy.

Rano wstaliśmy nieprzytomni.

Świerszcza wciągnęłam w odkurzacz wczoraj wieczór, kiedy pełzał pod komodą w salonie.

Mama-Wu powiedziała, żebym się nie bała świerszczy, bo to SAMA NATURA.

Z natury wolę osobiście zieloną trawkę, czystą źródlaną wodę i górskie szczyty.

Dziubas powiedział, że cykanie świerszczy jest romantyczne.

Odpowiedziałam, że dla mnie robak plus romantyzm równa się nic innego jak Pan Tadeusz, a zatem tak czy tak nic dobrego (nie znoszę Pana Tadeusza!).

Z góry uprzedzam, że mam miliard kontrargumentów w zapasie i NIC nie jest w stanie mnie przekonać, że to zdrowo na psychikę mieć za łóżkiem robaka, który wydaje takie odgłosy.

Boszszsz…wykończę się tego lata, przysięgam…

8 Komentarze

  1. Ale uroczą scenkę miałaś w głowie, z tymi wszystkimi zwierzątkami wchodzącymi Wam do domu! :D Jak w jakiejś baśni, albo filmie „Jumanji”! Ślicznie to wygląda w mojej głowie :D :D Haha

    Wiele lat temu, we Francji, spałam otoczona cykadami :P

  2. Oooo, a Reksiu kiedyś przygarnął świerszcza. I zrobił mu łóżeczko w pudełku po zapałkach. I świerszcz grał mu w budzie przez cały rok. W ogóle to Reksiu dużo zwierząt przygarniał. Pisklaka, kotka, kaczuszkę, tygrysa. TYGRYSA? Czy mi się dobranocki pojebały?

  3. Ostatnio będąc sama w mieszkaniu robiąc sobie herbatę w kuchni zostawiłam zapalone światło. Jakie było moje przerażenie jak usłyszałam odgłosy w kuchni i widząc światło (oczywiście zapomniałam, że to ja je zostawiłam) przerażona się zakradłam a tam na suficie skubany siedział. Od razu w głowie ułożył mi sie plan zgaszę światło wszędzie, okno zostawię otwarte i czmychnę z psami na spacer. Tylko zapomniałam o tym, że moje psy nie jadły kolacji, a co za tym idzie będę musiała pod Nim przejść by im dać. Odwaliłam taki piruet by na mnie nie skoczył, że miejsce w szkole baletowej miałabym od ręki. Koniec końców przedłużałam spacer z psami modląc się by sobie gość poszedł. gdy wróciłam do domu to po omacku rzuciłam się do okna, zamknęłam je zapalam światło, a on siedzi i się ze mnie śmieje ! ;D do dziś nie wiem czy nie czai się pod łóżkiem by mnie „posmyrać” jak śpię.

  4. Masz rację! robak to robak i KONIEC!!
    W czasach studiów nie spałam do 4 nad ranem, bo do pokoju wleciało coś brzęczącego i byłam przekonana, że zginę, a bałam się wyleźć spod kołdry i zabić to draństwo. Teraz mieszkam na wsi i robactwa dalej nie znoszę, ale już mam w sobie tyle odwagi, żeby zabijać :D
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.