Podzielna uwaga?

Wybraliśmy się z Dziubasem na pewien koncert, należący raczej do tych kameralnych.

 Publiczność (której średnia wieku to jakieś 60 no ale już trudno…) siedzi w ciszy zasłuchana w pięknej wzruszającej melodii śpiewanej przez panią w długiej czarnej sukni.

 Dziubas niby słucha, ale w łapce ściska swojego smartfona i co chwilę coś naciska, chociażby dla samego naciśnięcia guzika (wydaje mi się, że elektroniczne gadżety dla mężczyzn są niejakim odpowiednikiem smoczka dla niemowlęcia…).

 Nie zwracam uwagi, bo wiadomo – Dziubas i jego Nokia zawsze nierozłączni.

 Zaczarowana cudownym tekstem piosenki czuję jak zaczynam się wzruszać, nachylam się w stronę Dziubasa i widzę, że PISZE.

 Pisze, pisze, pisze! Gorączkowo naciska klawiaturkę na ekranie telefonu.

 Wyrwana z innej rzeczywistości i niejako zbulwersowana nieczułością Dziubasa decyduję się zaglądnąć mu przez ramię żeby sprawdzić co tak gorączkowo produkuje i czy przypadkowo coś się nie stało.

 Kątem oka widzę, że wpisuje coś w wyszukiwarkę internetową.

 Nachylam się dalej i jednym uchem słuchając wyciskającej łzy melodii zauważam, że Dziubas poszukuje zagadnienia pod tytułem:

 POCHŁANIANIE DWUTLENKU WĘGLA NA ŁODZI PODWODNEJ.

 …

Czyli mężczyzn nie zrozumiem już nigdy.